Czwartek, 27 kwietnia 2017       Imieniny: Sergiusza, Teofila, Zyty

 

 

 

 

 

Liturgia Słowa na dziś »


Najnowsze informacje: Niedziela Miłosierdzia | Zmartwychwstał Pan | Niedziela Palmowa | V Niedziela Wielkiego Postu | IV Niedziela Wielkiego Postu |
Aktualności parafialne

Niedziela Miłosierdzia
Umiłowany Uczeń pisze o zjawieniu się Zmartwychwstałego w Wieczerniku wieczorem pierwszego dnia tygodnia, to jest dnia, w którym Chrystus zmartwychwstał. W tym czasie w świątyni jerozolimskiej odbywało się przyniesienie i przedstawienie Bogu pierwszych kłosów jęczmiennych. Ziarno wrzucone w ziemię wydało owoc, który należało oddać Bogu, sprawcy tej cudownej przemiany, przez którą Bóg żywi stworzonych przez siebie ludzi. To też jest przejaw Bożego Miłosierdzia, do którego tak bardzośmy się przyzwyczaili, że wydaje się nam czymś normalnym i mało przy tej okazji myślimy o Bogu. W religijnym jednak kalendarzu zachowano czas na dziękczynienie za plony.

W tym jednak wyjątkowym czasie, o którym pisze św. Jan, jeszcze inne ziarno obumarło i wpadło w ziemię, aby wydać owoc. Mówiąc o swojej męce, Jezus posłużył się metaforą ziarna i oto także okazuje się owoc: Chrystus powstał z grobu. A szczególnym owocem Jego obumarcia jest Duch Święty, którego Zmartwychwstały udziela uczniom.

Ten dar Ducha łączy się z przekazaniem Kościołowi władzy odpuszczania grzechów. Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane.

To jest największy dar Bożego Miłosierdzia. Bóg, obrażony przez grzech człowieka, zawsze gotowy jest mu przebaczyć, grzech może być odpuszczony. Dla grzesznika istnieje droga powrotu, nie musi pogrążyć się w ciemnościach beznadziei, ale ma drogę nadziei. Jest to droga bardzo konkretna, droga sakramentalnego odpuszczenia nie pozostawia człowieka w sferze wątpliwości, gdyż może on usłyszeć miłosierne słowo Boga, wypowiedziane przez kapłana: I ja tobie odpuszczam grzechy. więcej 

Zmartwychwstał Pan
Najprawdopodobniej śmierć Jezusa na krzyżu była dla apostołów ostatnim aktem niespodziewanego dramatu, a zarazem początkiem absolutnej, życiowej klęski

Ich egzystencja w tym momencie całkowicie legła w gruzach. Wszystkie oczekiwania, nadzieje, pewność przestały istnieć, a życie utraciło cały dotychczasowy sens. Najpierw to, że Jezus wbrew wszelkim przypuszczeniom i oczekiwaniom został pojmany i stracony. To nie miało prawa się stać. Przecież Jezus miał nadludzką moc i umiałby się obronić. Tymczasem poddał się, a raczej zawiodła Jego moc, dotąd niezawodna. A zaraz potem to, że i oni zawiedli na całej linii. Jeden zdradził, drugi się zaparł, inni pouciekali, a jeden jedyny pod krzyżem nie miał odwagi protestować. Wszystko już zatem stracone; pozostało poczucie klęski, wstydu i zawiedzionych nadziei. A o tajemniczym zmartwychwstaniu, o którym Jezus kilkakroć napomknął, nikt chyba nie pamiętał.

Nic zatem dziwnego, że w takiej atmosferze przygnębienia i zniechęcenia wiadomość o pustym grobie musiała podziałać na apostołów elektryzująco. Oznaczało to dla nich najpierw, że śmierć i grób Jezusa to jeszcze nie koniec, że jest jeszcze jakiś dalszy ciąg tragicznych wydarzeń sprzed szabatu.

To nagle zrodziło w nich nową nadzieję. Nie była ona określona, uczniowie nie wiedzieli, czego mogą się spodziewać. Maria Magdalena przybiegła jedynie ze stwierdzeniem faktu: grób jest pusty, a ciało zabrane - nie wiadomo dokąd. To wymagało sprawdzenia. Podczas drogi jednak myśli apostołów zaczynały zmierzać w jednym kierunku. Co się mogło stać? Co zastaną w grobie? Co to wszystko może oznaczać? więcej 

Niedziela Palmowa
Nigdy nie będzie dość refleksji i zadumy nad odrzuceniem, męką i śmiercią Jezusa. Mimo że byto to przed wiekami, każdy z nas ma w tych wydarzeniach swój udział

Oczywiście łatwiej przyznalibyśmy się do entuzjastycznych wiwatów „Hosanna!" podczas tryumfalnego wjazdu Jezusa do Jerozolimy niż do równie spontanicznych nienawistnych okrzyków: „Na krzyż z Nim, ukrzyżuj Go!". Niestety, obie reakcje i wołania obrazują wiernie nasze życiowe postawy i względem Boga, i względem bliźnich. Trzeba wielkiej szczerości wobec siebie, by dostrzec w swoim postępowaniu owo tragiczne rozdwojenie na grzeszną i szlachetną stronę naszej ludzkiej natury.

Jezus dobrze to rozumiał. Właśnie dlatego najpierw wzywał do nawrócenia i wiary, a potem poszedł na śmierć. Wiedział, że potrzebne jest jedno i drugie. Człowiek ma w sobie wrodzone pragnienie prawdy, dobra, piękna, Boga, ma poczucie swej ludzkiej godności i powołania, ale jest też słaby, podatny na pokusy, pójście na łatwiznę i grzech. Nieustannie dokonuje się w nas wewnętrzna walka i zmaganie między jasnością a ciemnością, prawdą i kłamstwem, dobrem i złem. Ponieważ jesteśmy nieraz zdolni do zwycięstw i heroizmu, Jezus wzywa nas do pójścia za sobą; ponieważ nasza natura jest gruntownie skażona przez grzech, dlatego Jezus musiał nas odkupić przez swoją śmierć. To właśnie te dwa aspekty doszły do głosu w Niedzielę Palmową i Wielki Piątek. więcej 

Starsze informacje:
  • V Niedziela Wielkiego Postu
    Po raz kolejny Jezus-i Ewangelia - zmierzają się z tajemnicą ludzkiego cierpienia i śmierci. Każda sugestia i odpowiedź, które rzucają jakieś światło na ten trudny problem, są bezcenne A Jezus rzuca wręcz cały snop światła w mroczne ciemności grobu i śmierci. Jest to światło Jego zwycięskiego Zmartwychwstania. Trzeba z całą mocą podkreślić, że Jezus nie zlikwidował śmierci, tylko przezwyciężył jej niszczącą siłę. Łazarz i tak musiał potem kiedyś umrzeć, ale jego ostateczna śmierć nie była ostatnim akordem kończącego się życia, lecz uwerturą do życia wiecznego. Ale to było już zasługą i owocem Zmartwychwstania Chrystusa, natomiast cud wskrzeszenia Łazarza był zaledwie poglądową lekcją na temat wiary, życia i ufności złożonej w Bogu. Lekcja ta została dokładnie wyreżyserowana, aby umocnić wiarę uczniów i wskazać kierunek, w którym powinniśmy podążać i gdzie powinniśmy lokować swoje nadzieje. Smutek i żałoba w obliczu śmierci to naturalna reakcja naszych uczuć - nawet Jezus zapłakał przy grobie Łazarza. Ale wiara powinna przekształcić nasze uczucia i podporządkować je nadziei złożonej w Jezusie. Nie dokonuje się to automatycznie i w łatwy sposób. Nasze ludzkie doświadczenie śmierci i bólu po utracie kochanej osoby zmaga się z ufnością do Jezusa. Marta wierzyła, że bezpośrednia obecność Jezusa przy Łazarzu w czasie jego choroby i agonii mogłaby uratować życie brata. Moc Jezusa nad chorobami była już bowiem wszystkim dobrze znana. W odczuciach ludzi Jezus mógł zapobiec śmierci chorego, ale dopóki człowiek żył. Takie były dotychczasowe obserwacje i wnioski, dotyczące możliwości Jezusa. Zarówno Marta, Maria, jak i inni byli o tym święcie przekonani. Ale Jezus chciał czegoś więcej: chciał wiary, że Jego moc i władza sięgają poza granice śmierci. więcej 
  • IV Niedziela Wielkiego Postu
    Każdy z nas mógłby uczynić dużo więcej dobrego, gdyby potrafił uznać, że inni też mogą mieć rację. Nie mamy monopolu na mądrość, a to, co uda nam się wymyślić, niekoniecznie musi być jedynym słusznym rozwiązaniem. Dość powszechne - i chyba niedalekie od prawdy - jest przekonanie, że człowiek nie lubi być pouczany. Ileż to razy można usłyszeć „nie pouczaj mnie" albo „przestań mnie pouczać, sam wiem, co mam robić". Powiedzą to nie tylko dorośli, ale i dzieci; powiedzą ludzie sprawujący jakąś władzę, piastujący stanowiska, i ich podwładni, którzy wykonują swoje codzienne obowiązki. Nieomal podświadomie pielęgnujemy w sobie przekonanie, że racja jest zawsze (no może prawie zawsze) po naszej stronie. Żeby nas jednak nie zjadła pycha, słuszność takiego myślenia, na szczęście, weryfikuje samo życie. Ewangelia o uzdrowieniu człowieka niewidomego od urodzenia pokazuje nam między innymi krótką rozmowę z faryzeuszami, którzy nie chcieli znać żadnej prawdy poza tą, która była dla nich wygodna i potwierdzała ich przekonania. Zatwardziałość serca i umysłu, a może po prostu pycha, nie pozwoliły im uznać namacalnego znaku łaski Bożej. więcej 

Serwis Katolickiego Radia Podlasie

 

Fotogaleria


Bierzmowanie 2016
własne 2016-09-15
zobacz
Kalendarz wydarzeń
Zobacz cały kalendarz

 
 
statystyka
Parafia MB Królowej Korony Polskiej w Kopciach