Sobota, 1 października 2016       Imieniny: Heloizy, Igora, Remigiusza

 

 

 

 

 

Liturgia Słowa na dziś »


Najnowsze informacje: XXV Niedziela Zwykła | XXIV Niedziela Zwykła | XXIII Niedziela Zwykła | XXII Niedziela Zwykła | XXI Niedziela Zwykła |
Aktualności parafialne

XXV Niedziela Zwykła
Niezależnie od tego, czy „Pan” z przypowieści (16, 8) wskazuje na Jezusa, czy na posiadacza ziemskiego - pochwała nieuczciwego zarządcy wydaje się dziwna. Jak można pochwalić człowieka, który przywłaszcza sobie bezprawnie dobra innych i pozyskuje sobie przyjaciół kosztem właściciela? Jeśli przyjrzymy się uważniej, zorientujemy się, że nie została pochwalona sama postawa zarządcy, ale tylko jego przezorność. Zrozumiał on właściwie sytuację, przemyślał uważnie, jakie kroki są konieczne, i zadziałał szybko i zdecydowanie. Nie czynił sobie żadnych złudzeń i nie miał ani chwili wahania. Dopóki posiada jeszcze jakieś możliwości działania, stara się zapewnić sobie środki do życia i mieszkanie na ten czas, kiedy będzie już zwolniony. I właśnie ta jego zapobiegliwość zostaje pochwalona, a nie sposoby, których używa, aby zapewnić sobie przyszłość. Uczniowie Jezusa powinni działać z taką samą przezornością i zręcznością. Jezus mówi im, że mogą się dużo nauczyć od „synów tego świata”, jeśli chodzi o rozpoznawanie własnej sytuacji, o trafność wnioskowania i konsekwencję w działaniu. Wyrażenie „synowie światłości” określa uczniów Jezusa. Jezus przyszedł na świat jako światłość. Kto idzie za Nim, ma światłość, i powinien dać się prowadzić światłości. UczniowieJezusa powinni na czas pomyśleć o swojej przyszłości, aby niespodziewanie nie znaleźć się w próżni. Powinni zatroszczyć się o przyjęcie do wiecznego mieszkania. Ich myśl powinna kierować się nie tyle ku najbliższej ziemskiej przyszłości, ile ku przyszłości poza progiem śmierci. Tę zaś przyszłość zdobywa się lub traci zależnie od postępowania w obecnym czasie. Wyrażenie „wieczne przybytki” wskazuje na trwałą, wieczną wspólnotę z Bogiem. Nie chodzi tutaj przecież o zapewnienie sobie starości na tej ziemi i o przygarnięcie przez ludzi; chodzi o życie wieczne i przygarnięcie przez Boga. Taką przyszłość Jezus otwiera synom światłości. Ale oni powinni się do niej przygotować poprzez zapobiegliwe postępowanie. Także oni powinni traktować dobra ziemskie w sposób roztropny, taki który może zapewnić przyszłość poprzez pozyskanie przyjaciół. Muszą okazać się zarządcami godnymi zaufania, którzy dowiodą swej wierności w najdrobniejszych rzeczach. A jest to możliwe tylko wtedy, gdy służą Bogu, a nie mamonie. więcej 

XXIV Niedziela Zwykła
Każdy, kto chociaż raz usłyszał lub przeczytał Jezusową przypowieść o synu marnotrawnym, zapamięta ją na całe życie. Nawet jeśli ktoś słucha tej przypowieści po raz setny, to za każdym razem ma wrażenie jakby słyszał ją po raz pierwszy: Pewien człowiek miał dwóch synów... Ta piękna przypowieść odbiła się szerokim echem na całym świecie i w ludzkich sercach, w wiernych i niewiernych ludzkich sercach. Czy pośród nas są tacy ojcowie? Czy to możliwe, żeby ojciec nie wyrzekł się swojego syna, który go opuszcza, trwoni jego majątek i prowadzi rozwiązłe życie? Czy to w ogóle możliwe, żeby ojciec komuś takiemu z serca przebaczył i codziennie cierpliwie na niego czekał? Czy to nie przesada, że gdy tamten po tylu latach łaskawie wraca, gdy pojawia się wreszcie na horyzoncie, to ojciec nie tylko wzrusza się do głębi, lecz jeszcze do tego wybiega mu naprzeciw, rzuca mu się na szyję i całuje go? Czy któryś z naszych ojców zdobyłby się na coś takiego?Jezus opowiada o człowieku, który się zagubił, zaplątał w swojej ciekawości świata i wolności, w pragnieniu decydowania o sobie, w poszukiwaniu szczęścia. Człowiek ten zapomniał jednak o miłości. Próbował znaleźć życiowe spełnienie w oderwaniu od swojego ojca. Uciekł, oddalił się od centrum swojego życia — domu ojca, ojcowizny. Szukając przygód i siebie samego, znalazł się nagle w ślepej uliczce. Doświadczywszy własnej nędzy, dotknąwszy śmierci, doznaje wstrząsu, zastanawia się nad sobą, analizuje swoje dotychczasowe życie, dostrzega przyczyny sytuacji, w jakiej się znalazł — i co najważniejsze — odnajduje je w sobie. Uznaje, że sam zawinił, że zgrzeszył przeciwko Bogu i swojemu ojcu, a także przeciwko sobie samemu. Zarówno Bogu, jak i swojemu ojcu chciał pokazać, że poradzi sobie bez nich. Odchodząc od nich w daleki, obcy, fascynujący świat, odszedł także i od siebie, oszukał, zdradził siebie samego. więcej 

XXIII Niedziela Zwykła
Dom czy mieszkanie bez krzyża na ścianie być może nie jest już dziś czymś niezwykłym, a jednak wiele mówi. Dla księdza odwiedzającego domy swoich wiernych pozostaje zawsze jakimś zdziwieniem. Bo czy można być chrześcijaninem bez krzyża?

W coraz częściej pojawiających się informacjach i dyskusjach dotyczących tzw. kryzysu małżeństwa, zwłaszcza spadku ilości zawieranych małżeństw, prawie wcale nie zwraca się uwagi na swego rodzaju lęk przed decyzjami na całe życie, który charakteryzuje współczesne pokolenie. W wielu przypadkach odciąganie przez młodych ludzi decyzji o zawarciu związku małżeńskiego wcale nie wiąże się z negacją tego sakramentu czy podważaniem jego znaczenia, ale ze strachem przed konsekwencjami i przed odpowiedzialnością za „tak" wypowiedziane wobec Boga i Kościoła. Decyzje na całe życie, obejmujące wydarzenia, których w żaden sposób nie da się przewidzieć, tak w wypadku narzeczonych, jak i kleryków przygotowujących się do kapłaństwa, budzą coraz większe obawy, a w konsekwencji pewien stan zawieszenia lub oczekiwanie na decyzje ze strony innych.

Pójcie za Jezusem łączy się nierozerwalnie z podjęciem własnego krzyża. I to krzyża, który jest wielką niewiadomą i wymaga akceptacji łączącego się z nim ryzyka. Pan Jezus niejednokrotnie mówi do swych uczniów o krzyżu czy kielichu cierpienia, który trzeba przyjąć, by stać się Jego uczniem. „Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem". Droga z Nim wymaga zgody na wzięcie krzyża niezrozumienia i narażania się na śmieszność, utrapienia i cierpienia, które mogą nas spotkać, gdy zdecydujemy się pójść Jezusową drogą. Jest to droga w nieznane, o nieprzewidywalnych konsekwencjach, na której jedynym pewnikiem jest krzyż. I na to trzeba się zgodzić. Poważne i konsekwentne pójście za Chrystusem oznacza wybór krzyża, czyli - innymi słowy - cierpienie z miłości do Boga i do drugiego człowieka. więcej 

Starsze informacje:
  • XXII Niedziela Zwykła
    Jedną z głównych trosk człowieka jest zdobycie sobie uznania i szacunku, właściwego miejsca. Każdy chciałby być na czele, chciałby wyprzedzić, przewyższyć innych. Wśród współbiesiadników Jezusa to dążenie objawia się w wybieraniu dla siebie pierwszych, honorowych miejsc. To, co się tutaj przejawia jako rywalizacja o pierwsze miejsca, przybiera niezliczone formy na każdym poziomie współżycia ludzkiego i w każdej warstwie społecznej. Każdy celuje wysoko i chce przewyższyć innych. Trudno przychodzi przyznać bliźniemu te same prawa i taką samą, jak nasza, wartość. Wolelibyśmy, żeby był niżej od nas. Wydaje się, że jesteśmy pewni własnego znaczenia tylko wtedy, gdy możemy patrzeć z góry na naszych bliźnich i oceniać ich jako mniej wartościowych od nas. I stawiamy się na możliwie najwyższym piedestale, ponad głowami innych. Na tym targowisku próżności wystawia się wszystko, bo wszystko ma swoją cenę, od kołyski aż po grób. Rzeczy i ludzie oceniani są nie tylko wedle właściwej im miary, ale również wedle tego, w jakim stopniu zwiększyć mogą czyjś prestiż. Dobrze jest mieć duży dom, piękny samochód, ważne stanowisko, szykowną żonę, inteligentne dzieci itd. Ale wszystko zdaje się nabierać wartości dopiero wtedy, gdy umożliwia porównywanie się z innymi, gdy daje poczucie, że) jest się lepszym, że można się z tym dumnie pokazać. Pogoń za prestiżem może zaznaczyć się nawet w fasonie trumny i kamieniu nagrobnym. więcej 
  • XXI Niedziela Zwykła
    To pytanie uderza w samo sedno: „Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni?”. Jezus przyszedł jako Zbawiciel (2, 11). Jaki więc skutek będzie miało Jego dzieło? Ilu ludzi osiągnie za Jego pośrednictwem cel? Ilu go nie osiągnie? Troska o zbawienie często jest odsuwana; zasłania się ją powierzchownością i aktywnością. Tutaj jednak znajduje wyraz. Jezus nie odpowiada bezpośrednio na pytanie, nie określa, ilu się zbawi. Odwodzi uwagę od czystej spekulacji o liczbie zbawionych i kieruje ją zdecydowanie na to, co trzeba uczynić; przypomina, o jaką stawkę tu chodzi. Słuszna i konieczna troska o zbawienie musi konkretyzować się w działaniu wedle sprawiedliwości. więcej 

Serwis Katolickiego Radia Podlasie

 

Fotogaleria


Bierzmowanie 2016
własne 2016-09-15
zobacz
Kalendarz wydarzeń
Zobacz cały kalendarz

Serwis e-KAI
Nie znaleziono żadnych informacji w kanale RSS.

 
 
statystyka
Parafia MB Królowej Korony Polskiej w Kopciach