Środa, 18 października 2017       Imieniny: Hanny, Klementyny, Łukasza

 

 

 

 

 

Liturgia Słowa na dziś »


Informacje z parafii Ogłoszenia parafialne Intencje mszalne Kalendarz wydarzeń Fotogaleria Serwis KRP Serwis e-KAI

Aktualności parafialne

Zmartwychwstał Pan
Najprawdopodobniej śmierć Jezusa na krzyżu była dla apostołów ostatnim aktem niespodziewanego dramatu, a zarazem początkiem absolutnej, życiowej klęski



Ich egzystencja w tym momencie całkowicie legła w gruzach. Wszystkie oczekiwania, nadzieje, pewność przestały istnieć, a życie utraciło cały dotychczasowy sens. Najpierw to, że Jezus wbrew wszelkim przypuszczeniom i oczekiwaniom został pojmany i stracony. To nie miało prawa się stać. Przecież Jezus miał nadludzką moc i umiałby się obronić. Tymczasem poddał się, a raczej zawiodła Jego moc, dotąd niezawodna. A zaraz potem to, że i oni zawiedli na całej linii. Jeden zdradził, drugi się zaparł, inni pouciekali, a jeden jedyny pod krzyżem nie miał odwagi protestować. Wszystko już zatem stracone; pozostało poczucie klęski, wstydu i zawiedzionych nadziei. A o tajemniczym zmartwychwstaniu, o którym Jezus kilkakroć napomknął, nikt chyba nie pamiętał.



Nic zatem dziwnego, że w takiej atmosferze przygnębienia i zniechęcenia wiadomość o pustym grobie musiała podziałać na apostołów elektryzująco. Oznaczało to dla nich najpierw, że śmierć i grób Jezusa to jeszcze nie koniec, że jest jeszcze jakiś dalszy ciąg tragicznych wydarzeń sprzed szabatu.



To nagle zrodziło w nich nową nadzieję. Nie była ona określona, uczniowie nie wiedzieli, czego mogą się spodziewać. Maria Magdalena przybiegła jedynie ze stwierdzeniem faktu: grób jest pusty, a ciało zabrane - nie wiadomo dokąd. To wymagało sprawdzenia. Podczas drogi jednak myśli apostołów zaczynały zmierzać w jednym kierunku. Co się mogło stać? Co zastaną w grobie? Co to wszystko może oznaczać? więcej

Niedziela Palmowa
Nigdy nie będzie dość refleksji i zadumy nad odrzuceniem, męką i śmiercią Jezusa. Mimo że byto to przed wiekami, każdy z nas ma w tych wydarzeniach swój udział



Oczywiście łatwiej przyznalibyśmy się do entuzjastycznych wiwatów „Hosanna!" podczas tryumfalnego wjazdu Jezusa do Jerozolimy niż do równie spontanicznych nienawistnych okrzyków: „Na krzyż z Nim, ukrzyżuj Go!". Niestety, obie reakcje i wołania obrazują wiernie nasze życiowe postawy i względem Boga, i względem bliźnich. Trzeba wielkiej szczerości wobec siebie, by dostrzec w swoim postępowaniu owo tragiczne rozdwojenie na grzeszną i szlachetną stronę naszej ludzkiej natury.



Jezus dobrze to rozumiał. Właśnie dlatego najpierw wzywał do nawrócenia i wiary, a potem poszedł na śmierć. Wiedział, że potrzebne jest jedno i drugie. Człowiek ma w sobie wrodzone pragnienie prawdy, dobra, piękna, Boga, ma poczucie swej ludzkiej godności i powołania, ale jest też słaby, podatny na pokusy, pójście na łatwiznę i grzech. Nieustannie dokonuje się w nas wewnętrzna walka i zmaganie między jasnością a ciemnością, prawdą i kłamstwem, dobrem i złem. Ponieważ jesteśmy nieraz zdolni do zwycięstw i heroizmu, Jezus wzywa nas do pójścia za sobą; ponieważ nasza natura jest gruntownie skażona przez grzech, dlatego Jezus musiał nas odkupić przez swoją śmierć. To właśnie te dwa aspekty doszły do głosu w Niedzielę Palmową i Wielki Piątek. więcej

V Niedziela Wielkiego Postu
Po raz kolejny Jezus-i Ewangelia - zmierzają się z tajemnicą ludzkiego cierpienia i śmierci. Każda sugestia i odpowiedź, które rzucają jakieś światło na ten trudny problem, są bezcenne



A Jezus rzuca wręcz cały snop światła w mroczne ciemności grobu i śmierci. Jest to światło Jego zwycięskiego Zmartwychwstania. Trzeba z całą mocą podkreślić, że Jezus nie zlikwidował śmierci, tylko przezwyciężył jej niszczącą siłę. Łazarz i tak musiał potem kiedyś umrzeć, ale jego ostateczna śmierć nie była ostatnim akordem kończącego się życia, lecz uwerturą do życia wiecznego. Ale to było już zasługą i owocem Zmartwychwstania Chrystusa, natomiast cud wskrzeszenia Łazarza był zaledwie poglądową lekcją na temat wiary, życia i ufności złożonej w Bogu.



Lekcja ta została dokładnie wyreżyserowana, aby umocnić wiarę uczniów i wskazać kierunek, w którym powinniśmy podążać i gdzie powinniśmy lokować swoje nadzieje. Smutek i żałoba w obliczu śmierci to naturalna reakcja naszych uczuć - nawet Jezus zapłakał przy grobie Łazarza. Ale wiara powinna przekształcić nasze uczucia i podporządkować je nadziei złożonej w Jezusie. Nie dokonuje się to automatycznie i w łatwy sposób. Nasze ludzkie doświadczenie śmierci i bólu po utracie kochanej osoby zmaga się z ufnością do Jezusa. Marta wierzyła, że bezpośrednia obecność Jezusa przy Łazarzu w czasie jego choroby i agonii mogłaby uratować życie brata. Moc Jezusa nad chorobami była już bowiem wszystkim dobrze znana. W odczuciach ludzi Jezus mógł zapobiec śmierci chorego, ale dopóki człowiek żył. Takie były dotychczasowe obserwacje i wnioski, dotyczące możliwości Jezusa. Zarówno Marta, Maria, jak i inni byli o tym święcie przekonani. Ale Jezus chciał czegoś więcej: chciał wiary, że Jego moc i władza sięgają poza granice śmierci. więcej

IV Niedziela Wielkiego Postu
Każdy z nas mógłby uczynić dużo więcej dobrego, gdyby potrafił uznać, że inni też mogą mieć rację. Nie mamy monopolu na mądrość, a to, co uda nam się wymyślić, niekoniecznie musi być jedynym słusznym rozwiązaniem.



Dość powszechne - i chyba niedalekie od prawdy - jest przekonanie, że człowiek nie lubi być pouczany. Ileż to razy można usłyszeć „nie pouczaj mnie" albo „przestań mnie pouczać, sam wiem, co mam robić". Powiedzą to nie tylko dorośli, ale i dzieci; powiedzą ludzie sprawujący jakąś władzę, piastujący stanowiska, i ich podwładni, którzy wykonują swoje codzienne obowiązki. Nieomal podświadomie pielęgnujemy w sobie przekonanie, że racja jest zawsze (no może prawie zawsze) po naszej stronie. Żeby nas jednak nie zjadła pycha, słuszność takiego myślenia, na szczęście, weryfikuje samo życie.



Ewangelia o uzdrowieniu człowieka niewidomego od urodzenia pokazuje nam między innymi krótką rozmowę z faryzeuszami, którzy nie chcieli znać żadnej prawdy poza tą, która była dla nich wygodna i potwierdzała ich przekonania. Zatwardziałość serca i umysłu, a może po prostu pycha, nie pozwoliły im uznać namacalnego znaku łaski Bożej. więcej

III Niedziela Wielkiego Postu
Być może niejeden już raz słyszeliśmy w kazaniu, że czasem bardzo prosta myśl, a niekiedy nawet jedno słowo, może zmienić czyjeś życie. Co więcej, może i nas samych dotknęło w ten sposób czyjeś słowo. Czyż więc nie czas, byśmy odkryli, że tak że my sami możemy w podobny sposób przyjść innym z pomocą?



Wielu księży, pracujących w parafiach i różnego rodzaju duszpasterstwach środowiskowych, mogłoby przytoczyć rozmaite sytuacje, w których ludzie ochrzczeni, ale w gruncie rzeczy z Kościołem niezwiązani, niepraktykujący, rzadko przystępujący do sakramentów świętych, nagle, pod wpływem bezpośrednio do nich skierowanej prośby o pomoc, radykalnie się zmieniali. Ta jedna prośba, dzięki której zostali wydobyci z anonimowości, odmieniła ich życie. Odkrycie, że ksiądz ich potrzebuje i że mają coś do zrobienia w swojej parafii, pozwoliło im - mówiąc z pewną przesadą - odnaleźć swoje miejsce w Kościele.



Przy studni Jakuba, o której czytamy dziś w Ewangelii, dzieje się coś podobnego. Ten, który może dać i zrobić dużo więcej niż kobieta jest sobie w stanie wyobrazić, staje się Tym, który prosi. I właśnie ta prośba staje się początkiem czegoś nowego w życiu Samarytanki. Wydawało się bowiem, że z powodu grzesznego życia wszyscy ją odrzucili. Jej życie straciło sens. A tu nagle jest Ktoś, kto jej potrzebuje. więcej




...::: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] :::...



Fotogaleria


Bierzmowanie 2016
własne 2016-09-15
zobacz
Ostatnio dodane informacje

XXVIII Niedziela Zwykła
XXVII Niedziela Zwykła
XXVI Niedziela Zwykła
XXV Niedziela Zwykła
XXIII Niedziela Zwykła
XXII Niedziela Zwykła
XXI Niedziela Zwykła
XX Niedziela Zwykła
Święto Przemienienia Pańskiego
XVII Niedziala Zwykła
Kalendarz wydarzeń
Zobacz cały kalendarz

 
 
statystyka
Parafia MB Królowej Korony Polskiej w Kopciach