Środa, 23 sierpnia 2017       Imieniny: Apolinarego, Miły, Róży

 

 

 

 

 

Liturgia Słowa na dziś »


Informacje z parafii Ogłoszenia parafialne Intencje mszalne Kalendarz wydarzeń Fotogaleria Serwis KRP Serwis e-KAI

Aktualności parafialne

XXIV Niedziela Zwykła
Każdy, kto chociaż raz usłyszał lub przeczytał Jezusową przypowieść o synu marnotrawnym, zapamięta ją na całe życie. Nawet jeśli ktoś słucha tej przypowieści po raz setny, to za każdym razem ma wrażenie jakby słyszał ją po raz pierwszy: Pewien człowiek miał dwóch synów... Ta piękna przypowieść odbiła się szerokim echem na całym świecie i w ludzkich sercach, w wiernych i niewiernych ludzkich sercach. Czy pośród nas są tacy ojcowie? Czy to możliwe, żeby ojciec nie wyrzekł się swojego syna, który go opuszcza, trwoni jego majątek i prowadzi rozwiązłe życie? Czy to w ogóle możliwe, żeby ojciec komuś takiemu z serca przebaczył i codziennie cierpliwie na niego czekał? Czy to nie przesada, że gdy tamten po tylu latach łaskawie wraca, gdy pojawia się wreszcie na horyzoncie, to ojciec nie tylko wzrusza się do głębi, lecz jeszcze do tego wybiega mu naprzeciw, rzuca mu się na szyję i całuje go? Czy któryś z naszych ojców zdobyłby się na coś takiego?Jezus opowiada o człowieku, który się zagubił, zaplątał w swojej ciekawości świata i wolności, w pragnieniu decydowania o sobie, w poszukiwaniu szczęścia. Człowiek ten zapomniał jednak o miłości. Próbował znaleźć życiowe spełnienie w oderwaniu od swojego ojca. Uciekł, oddalił się od centrum swojego życia — domu ojca, ojcowizny. Szukając przygód i siebie samego, znalazł się nagle w ślepej uliczce. Doświadczywszy własnej nędzy, dotknąwszy śmierci, doznaje wstrząsu, zastanawia się nad sobą, analizuje swoje dotychczasowe życie, dostrzega przyczyny sytuacji, w jakiej się znalazł — i co najważniejsze — odnajduje je w sobie. Uznaje, że sam zawinił, że zgrzeszył przeciwko Bogu i swojemu ojcu, a także przeciwko sobie samemu. Zarówno Bogu, jak i swojemu ojcu chciał pokazać, że poradzi sobie bez nich. Odchodząc od nich w daleki, obcy, fascynujący świat, odszedł także i od siebie, oszukał, zdradził siebie samego. więcej

XXIII Niedziela Zwykła
Dom czy mieszkanie bez krzyża na ścianie być może nie jest już dziś czymś niezwykłym, a jednak wiele mówi. Dla księdza odwiedzającego domy swoich wiernych pozostaje zawsze jakimś zdziwieniem. Bo czy można być chrześcijaninem bez krzyża?



W coraz częściej pojawiających się informacjach i dyskusjach dotyczących tzw. kryzysu małżeństwa, zwłaszcza spadku ilości zawieranych małżeństw, prawie wcale nie zwraca się uwagi na swego rodzaju lęk przed decyzjami na całe życie, który charakteryzuje współczesne pokolenie. W wielu przypadkach odciąganie przez młodych ludzi decyzji o zawarciu związku małżeńskiego wcale nie wiąże się z negacją tego sakramentu czy podważaniem jego znaczenia, ale ze strachem przed konsekwencjami i przed odpowiedzialnością za „tak" wypowiedziane wobec Boga i Kościoła. Decyzje na całe życie, obejmujące wydarzenia, których w żaden sposób nie da się przewidzieć, tak w wypadku narzeczonych, jak i kleryków przygotowujących się do kapłaństwa, budzą coraz większe obawy, a w konsekwencji pewien stan zawieszenia lub oczekiwanie na decyzje ze strony innych.



Pójcie za Jezusem łączy się nierozerwalnie z podjęciem własnego krzyża. I to krzyża, który jest wielką niewiadomą i wymaga akceptacji łączącego się z nim ryzyka. Pan Jezus niejednokrotnie mówi do swych uczniów o krzyżu czy kielichu cierpienia, który trzeba przyjąć, by stać się Jego uczniem. „Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem". Droga z Nim wymaga zgody na wzięcie krzyża niezrozumienia i narażania się na śmieszność, utrapienia i cierpienia, które mogą nas spotkać, gdy zdecydujemy się pójść Jezusową drogą. Jest to droga w nieznane, o nieprzewidywalnych konsekwencjach, na której jedynym pewnikiem jest krzyż. I na to trzeba się zgodzić. Poważne i konsekwentne pójście za Chrystusem oznacza wybór krzyża, czyli - innymi słowy - cierpienie z miłości do Boga i do drugiego człowieka. więcej

XXII Niedziela Zwykła
Jedną z głównych trosk człowieka jest zdobycie sobie uznania i szacunku, właściwego miejsca. Każdy chciałby być na czele, chciałby wyprzedzić, przewyższyć innych. Wśród współbiesiadników Jezusa to dążenie objawia się w wybieraniu dla siebie pierwszych, honorowych miejsc. To, co się tutaj przejawia jako rywalizacja o pierwsze miejsca, przybiera niezliczone formy na każdym poziomie współżycia ludzkiego i w każdej warstwie społecznej. Każdy celuje wysoko i chce przewyższyć innych. Trudno przychodzi przyznać bliźniemu te same prawa i taką samą, jak nasza, wartość. Wolelibyśmy, żeby był niżej od nas. Wydaje się, że jesteśmy pewni własnego znaczenia tylko wtedy, gdy możemy patrzeć z góry na naszych bliźnich i oceniać ich jako mniej wartościowych od nas. I stawiamy się na możliwie najwyższym piedestale, ponad głowami innych. Na tym targowisku próżności wystawia się wszystko, bo wszystko ma swoją cenę, od kołyski aż po grób. Rzeczy i ludzie oceniani są nie tylko wedle właściwej im miary, ale również wedle tego, w jakim stopniu zwiększyć mogą czyjś prestiż. Dobrze jest mieć duży dom, piękny samochód, ważne stanowisko, szykowną żonę, inteligentne dzieci itd. Ale wszystko zdaje się nabierać wartości dopiero wtedy, gdy umożliwia porównywanie się z innymi, gdy daje poczucie, że) jest się lepszym, że można się z tym dumnie pokazać. Pogoń za prestiżem może zaznaczyć się nawet w fasonie trumny i kamieniu nagrobnym. więcej




...::: [1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] :::...



Fotogaleria


Bierzmowanie 2016
własne 2016-09-15
zobacz
Ostatnio dodane informacje

XX Niedziela Zwykła
Święto Przemienienia Pańskiego
XVII Niedziala Zwykła
Odpust ku czci św. Krzysztofa
XV Niedziela Zwykła
XIV Niedziela Zwykła
XIII Niedziela Zwykła
XI Niedziela Zwykła
Uroczystość Trójcy Przenajświętszej
Zesłanie Ducha Świętego
Kalendarz wydarzeń
Zobacz cały kalendarz

 
 
statystyka
Parafia MB Królowej Korony Polskiej w Kopciach